Przechowywanie – wykład

Porządek to pojęcie względne. W zależności od charakteru, temperamentu, usposobienia mamy różną tolerancję na panujący wokół nieład. Granica, po przekroczeniu której bałagan zaczyna nam przeszkadzać też jest kwestią indywidualną. Jednym przechodzą ciarki po plecach gdy książki na półce nie są ułożone w porządku alfabetycznym. Drudzy nie widzą nic dziwnego  w torowaniu sobie drogi od drzwi do biurka maczetą. Jednak w  przypadku porządku w pudle z grami gracze są bezwzględni. Ordnung muss sein !

Jeśli chodzi o przechowywanie komponentów możemy wyróżnić trzy główne szkoły, w zależności od stosowanej metody:

1) worki strunowe – najbardziej popularna metoda, tanio, szybko, a raz zakupiona paczka starcza na kilka/kilkanaście gier

2)  pudełka na śrubki – często oprócz funkcji przechowywania pełnią rolę pojemników, z których pobieramy zasoby w trakcie rozgrywki, dzięki czemu skracają setup. Mankamentem jest konieczność szukania odpowiednich pojemników w zależności od wielkości pudełka i liczby występujących w grze komponentów. Wybór na rynku jest, ale wizytą w jednym OBI tego nie załatwimy

3) radosna twórczość – grupa obejmująca wszystkie niestandardowe rozwiązania: drewniane przegródki, szkatułki, szalki Petriego, słoiczki i inne pudełka tworzone pod wymiar

Pierwsze dwa sposoby stosuje zapewne zdecydowana większość z Was, może nawet oba jednocześnie, w zależności od potrzeb. Z trzecią metodą jest znacznie gorzej, to raczej niewielki odsetek. Główną przyczyną jest czasochłonność lub wykręty, że od dziecka miało się dwie lewe ręce do robótek ręcznych. O ile w kwestii czasu trudno się nie zgodzić, nierzadko wykonanie zajmuje więcej czasu niż rozegranie kilku partii w dany tytuł, to na lewe ręce spróbuję znaleźć sposób. Ten wpis (oraz kolejny – bardziej praktyczny) powstał właśnie w tym celu, aby pokazać że obróbka tektury to nic trudnego, każdy powinien sobie z tym poradzić. Wymaga to więcej zaangażowania niż kupienie strunowców czy pojemnika dla wędkarzy, jednak należy pamiętać o ogromnej zalecie tej metody – wszystko co robimy jest pod wymiar. Niezależnie od pudełka i liczby komponentów jesteśmy w stanie wszystko ergonomicznie rozmieścić tak by nie latało w środku. Jest to nasza wartość dodana, pudełko z plastiku może mieć każdy 😉

Inspiracją do stworzenia tego wpisu były liczne zapytania na forum, nie tylko w kwestii samego przechowywania komponentów, ale też w sprawie doboru kleju do różnych prac „około planszówkowych, wyboru odpowiedniego nożyka czy zakupu tektury. Wychodząc naprzeciw potrzebom graczy (demagog mode 😀 ) postanowiłem stworzyć mini poradnik łączący oba te wątki. Z racji studiów umiejętność obróbki tektury za pomocą nożyka była mi niezbędna. Z czasem, nabyte zdolności postanowiłem wykorzystać do bardziej praktycznych (z  punktu widzenia gracza) celów. Tak powstały pierwsze pudełka i pojemniki. Obecnie kilka tysięcy wykonanych cięć już za mną. Nie wszystkie były dokładne i udane, ale podobno najlepiej uczy się na błędach. Doświadczenie zebrane, wnioski wyciągnięte, metodologia pracy opracowana, nic tylko pokazać ją innym.

Dobra, koniec tego pitu, pitu, przejdźmy do konkretów. Oto lista niezbędnych rzeczy, które będą nam potrzebne, aby móc przystąpić do zajęć praktycznych:

1)    tektura – szara, introligatorska, do dostania w sklepie artystycznym/dla plastyków.  Sprzedawana w arkuszach 100x70cm, niestety nie da się kupić kawałka. Cena: 5 – 7zł. Teraz sprawa najważniejsza – nie porywajcie się na tektury dwu lub trzy milimetrowe, 3mm to jest konkret. W żadnej planszówce nie znajdzie komponentów podklejonych na 2mm tekturę, standardowo jest to 1mm. Taką też tekturę polecam, może nie brzmi solidnie, ale wytrzymuje dużo, a przede wszystkim łatwo się obrabia. Ewentualnie można kupić 1,5mm, ale to tylko dla ambitnych.

2)   nożyk –  tylko i wyłącznie OLFA, nie musi to być nóż krążkowy, wystarczy zwykły – skalpel. Cena (około 20zł) jest wielokrotnie wyższa od standardowego nożyka do tapet, jednak jest on dużo bardziej wydajny, a w zestawie podstawowym dostajemy 20 wymiennych noży, dzięki czemu w ostatecznym rozrachunku wyjdzie nas to taniej ( tak jak u Pratchetta, tylko bogaci mogą sobie pozwolić na to by wydawać mniej na buty ).

3) klej – magic, czerwona tubka. Lepiej wersja z dozownikiem, chociaż i tak nie będziemy nakładać kleju bezpośrednio z tubki.

4)  ekierki – bardziej praktyczne niż linijka, najlepiej dwie żeby bez problemu tworzyć prostopadłe i równoległe linie. Polecam te plastikowe, nie ma sensu inwestować w metalowe. Stosunek cena/wydajność wychodzi bardzo podobny, a metalowe bardzo szybko tępią nożyk.

5) podkładka – tutaj raczej pełna dowolność – deska, płyta osb, co macie. Jedyną zaletą tych „gumowych” ( oprócz tego, że wyglądają pro 😀 ) jest nie tępienie noża. Jednak przy ich dość wysokiej cenie ( 30-50zł) mają sens jedynie na dłuższą metę.

6)   inne – rzeczy, które pewnie w każdym domu są, ale lepiej mieć je pod ręką : ołówek, gumka, chusteczki higieniczne, wykałaczki lub patyczki do szaszłyków.

        Trochę tego jest, próg wejścia dość wysoki. Jednak jak potraktujemy to jako kolejny sposób obcowania z planszówkami to myślę, że warto. Jak widać na zamieszczonych zdjęciach wszystkie te pojemniki są zrobione najprościej jak to tylko możliwe. Elementy składowe to jedynie prostokąty, żadnych wymysłów, naprawdę nie jest to trudna sztuka. Wystarczy trochę czasu, cierpliwości i parę złotych rad. Pierwsze dwie kwestie zależą w pełni od Was, ale jeśli chodzi o zwrócenie uwagi na niuanse, postaram się to zrobić maksymalnie dokładnie. W następnym wpisie wyjaśnię wszystko krok po kroku, począwszy od wstępnego rozplanowania do efektu finalnego. Będzie dużo zdjęć i uwag, więc nie obawiajcie się, że rozegram to jak w pewnym tutorialu o rysowaniu koni.

          Jeśli są jakieś pytania lub problemy, które mam poruszyć przy okazji kolejnego wpisu to słucham. Z mojej strony to na razie tyle. Do zobaczenia za tydzień na ćwiczeniach !